Na bruku znalazło się około 30 osób z ekipy, która przez ostatnie trzy lata dbała o czystość i porządek w sądeckim Szpitalu Specjalistycznym.
To oznacza, że trzydzieści sądeckich rodzin straciło często jedyne źródło utrzymania. Ludzie pozbawieni pracy mają marne szanse na zatrudnienie w dobie kryzysu. Zasilą prawdopodobnie szeregi bezrobotnych.
Przyczyną tarapatów, w jakich znalazła się cała trzydziestka, jest to, że kilka dni temu wygasła umowa z firmą Impel, która wykonywała prace związane z utrzymywaniem czystości w lecznicy. Szpital rozpisuje nowy przetarg na świadczenie takich usług. Do czasu jego rozstrzygnięcia sam będzie zatrudniał salowe - tak jak było to przed wejściem do lecznicy firmy Impel.
- Trzy lata temu zlecając firmie Impel utrzymywanie czystości w lecznicy zawarowaliśmy w umowie, że przejmuje od nas wszystkie salowe - wyjaśnia Artur Puszko, dyrektor Spitala Specjalistycznego. - Wówczas było to aż 156 osób. W tej samej umowie zostało również zapisane, że po wygaśnięciu współpracy z Impelem ponownie przyjmiemy do pracy wszystkich pracowników, których przekazaliśmy Impelowi. Ten punkt był jednak obwarowany klauzulą, że chodzi imiennie o ludzi, którzy ze szpitala przechodzą do Impela. Teraz wywiązaliśmy się z porozumienia sprzed trzech lat.
W firmie Impel, jak niemal w każdej innej, sytuacja kadrowa się zmieniała. Przyjmowano i zwalniano ludzi.
- W marcu tego roku utrzymywaniem czystości w sądeckim szpitalu zajmowało się 114 osób, które podpisały umowy z Impelem - wyjaśnia Bernadeta Toczek, która była liderem grupy Impela wykonującej zadania w lecznicy. - W tym gronie znajdowało się zaledwie 87 osób z pierwotnej ekipy przejętej od szpitala.
Teraz właśnie jedynie tym 87 osobom sądecki szpital zaoferował możliwość powrotu do pracy.
Bernadeta Toczek nie wie, czy wszyscy skorzystali bądź też skorzystają z tej propozycji. Wyjawia jednak, że ona osobiście nie planuje ponownego podjęcia zatrudnienia bezpośrednio w szpitalu. Co będzie robiła w najbliższej przyszłości - tego jeszcze nie zdecydowała.
- Ludzie są teraz pełni obaw przed nowymi warunkami zatrudnienia i wynagrodzenia - wyznaje Zofia Orzeł. - Impel płacił nieźle, a co również bardzo ważne dla ludzi, wypłaty zawsze otrzymywaliśmy terminowo.
W najbardziej dramatycznej sytuacji znalazło się się około 30 osób, które nie mają szans na kontynuowanie pracy .
- Mamy teraz "posprzątane" - mówi zastrzegający sobie anonimowość czterdziestoletni mężczyzna, który przy utrzymywaniu czystości w szpitalu pracę podjął znajdując zatrudnienie już w Impelu. - Wszyscy, którzy lądują dziś na bruku, mają już po około czterdzieści lat. Nie mamy jak się łatwo domyślać dyplomów wyższych uczelni ani świadectw zdania egzaminów mistrzowskich w poszukiwanych rzemiosłach. Dla takich ludzi najtrudniej o pracę w Nowym Sączu i na Sądecczyźnie. Zwłaszcza teraz, w kryzysie, gdy Newag zwalnia, a Fakro nie przyjmuje.
Dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Nowym Sączu Artur Puszko informuje, że utrzymywaniem porządku w lecznicy niebawem znów zajmie się firma zewnętrzna. Która? Odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero po rozstrzygnięciu przetargu. Nie jest wykluczone, że będzie to ponownie... Impel. Wówczas szpital znowu poczyni zastrzeżenie w umowie, że firma przejmuje od niego wszystkich pracowników aktualnie zaangażowanych w utrzymywanie czystości na terenie lecznicy.
[Stanisław Śmierciak - POLSKA Gazeta Krakowska]