Uratowanie życia noworodka i szybsza adopcja - to tylko niektóre korzyści z "Okna życia", które od dzisiaj funkcjonuje w Nowym Sączu. Dotychczas w Nowym Sączu nie było drastycznych przypadków porzucania dzieci.
Ostatni zdarzył się ponad osiem lat temu - w oczyszczalni ścieków w Powroźniku znaleziono zwłoki noworodka. W sądeckim szpitalu matki rzadko zostawiają swoje pociechy. Zdarza się to raz, dwa razy w roku.
- Kobieta, która jest w ciąży i nie chce wychowywać swojego dziecka, mogła również przyjść do nas - mówi Henryk Leśniara, dyrektor Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Nowym Sączu. - Zostawiała jednak po sobie ślad w postaci dokumentów i danych. Podobnie jak w szpitalu. W "Oknie życia" natomiast można zostawić dziecko zupełnie anonimowo. Biologiczna matka nie będzie za to ścigana.
Gdyby się zdarzyło, że noworodek trafi do "Okna życia", siostry felicjanki mające siedzibę przy ul. Długosza natychmiast zostaną o tym powiadomione przez specjalny alarm. Dziecko trafi do pokoju z podgrzewanym materacem, a następnie do sądeckiego szpitala na niezbędne badania. Nie wiadomo przecież, czy matka dziecka badała się podczas ciąży i była pod stałą opieką lekarza.
- Mamy specjalny przenośny inkubator, więc bez problemu przetransportujemy noworodka na oddział, gdzie zaopiekują się nim fachowcy - dodaje Marcin Rolka, zastępca dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Nowym Sączu.
- Służymy pomocą w każdym przypadku - zapewnia dr Danuta Wasylkiewicz, szefowa oddziału pediatrycznego sądeckiego szpitala. - Chociaż dziecko zapewne trafiłoby na oddział noworodków, nasi specjaliści też są do dyspozycji.
Po badaniach, maluch trafi do ośrodka adopcyjnego. Dzięki procedurze związanej z "Oknem życia", adopcja będzie możliwa znacznie szybciej niż w przypadku innych dzieci. Wszystko będzie trwało około czterech - sześciu tygodni. Matka nie będzie w żaden sposób ścigana przez prawo, ponieważ urodziła dziecko i "zabezpieczyła" je umieszczając w "Oknie życia".
- Nie ma przesłanek, aby biologiczna matka była przez nas niepokojona - mówi Beata Frohlich, rzecznik sądeckiej Miejskiej Komendy Policji. - Pozostawiając dziecko w bezpiecznym miejscu nie naraża go na utratę życia lub zdrowia.
Jaki będzie los dziecka zostawionego w "Oknie"?
- Siostry nadadzą maluchowi imię, a sąd nazwisko - tłumaczy Leśniara. - Zostanie ustanowiony kurator dla osób nieznanych, który będzie reprezentował matkę. Zrzeknie się w jej imieniu praw do dziecka, co zakończy całą procedurę. Myślę, że gdyby jednak biologiczna matka, po zostawieniu noworodka rozmyśliła się, mogłaby go odzyskać w ciągu kilkunastu dni od zdarzenia, dopóki nie zostanie formalnie orzeczona adopcja noworodka.
Obecnie na adopcję dziecka czeka 45 sądeckich rodzin, z czego 17 zostało już zakwalifikowanych. Pozostałe są w trakcie "diagnozy". W ubiegłym roku, Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy orzekł 30 adopcji.
"Okna życia" w Nowym Sączu i Tarnowie zasponsorował i wykonał sądeczanin Ryszard Konstanty.
[Maria Olszowska - POLSKA Gazeta Krakowska]