Dwunastu kierowców domaga się od Miejskiego Zarządu Dróg w Nowym Sączu pokrycia kosztów naprawy swych samochodów, które uszkodzone zostały z powodu fatalnego stanu nawierzchni ulic.
Ich roszczenia obejmują zdarzenia zaistniałe wyłącznie w tym roku.
Stan wielu sądeckich ulic jest wręcz przerażający. Nawierzchnia przypomina rozkrojony szwajcarski ser, tak wiele jest dziur i głębokich wyrw w asfalcie, a raczej w tym co z niego pozostało. W takich warunkach jazda przypomina slalom.
- Na koszmarnie dziurawych ulicach następuje zwielokrotnienie zagrożenia wypadkami - mówi podinspektor Andrzej Krok, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Miejskiej Komendy Policji. - Auto w każdej chwili może ulec uszkodzeniu, bo stając niemal w miejscu powoduje, że wpadają na nie kolejne pojazdy. Po drugie - kierowcy nie koncentrują się na obserwacji i analizowaniu sytuacji w ruchu, zachowaniu innych użytkowników drogi (kierowców i pieszych), lecz starają się wypatrzyć i w miarę możliwości ominąć kolejne wyrwy. Wówczas dochodzi do zderzeń lub najechań na tył albo bok innych pojazdów, czy też groźnych potrąceń pieszych.
Podinspektor Krok potwierdza, że ze stanem nawierzchni jest znacznie gorzej na ulicach Nowego Sącza niż na drogach powiatu nowosądeckiego. Sytuację poza miastem naczelnik policyjnej drogówki ocenia biorąc pod uwagę drogi krajowe, wojewódzkie, powiatowe i gminne.
- Administrujemy 500 kilometrami dróg na Sądecczyźnie, a w roku ubiegłym mieliśmy tylko osiem roszczeń kierowców o odszkodowania za uszkodzenie pojazdów z powodu stanu nawierzchni - ujawnia Adam Czerwiński, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Nowym Sączu. W tym roku nie wpłynął do nas jeszcze ani jeden taki wniosek. Gdyby był, szybko zbadalibyśmy sprawę i pokryli koszty naprawy auta. Zarząd nasz jest ubezpieczony od skutków zarówno zimowego jak też letniego utrzymania dróg.
W Nowym Sączu na mapie komunikacyjnej jest już 12 punktów oznaczonych uszkodzeniami aut, za które kierowcy domagają się zadośćuczynienia przez drogowców.
Dziesięć z tych miejsc ujawnia podinspektor Andrzej Krok, bo tam wzywano funkcjonariuszy policyjnej drogówki.
Styczeń: ul. Królowej Jadwigi, seat, luty: ul, Stroma - subaru, ul. Zielona - volvo. Marzec to już lawina: ul. Dłogoszowskiego - volkswagen passat i fiat seicento, ul. Dunajcowa - opel, ul. Nawojowska - volkswagen passat, ul. Królowej Jadwigi - renault, ul. Reja - daewoo, ul. Nadbrzeżna - seat.
Dwóch kierowców wystąpiło z roszczeniami do Miejskiego Zarządu Dróg w Nowym Sączu, popierając je dokumentacją z miejsca zdarzenia i oświadczeniami świadków.
Na ulicach Nowego Sącza widać ekipy naprawiające uszkodzenia jezdni, ale sądeczanie przyglądając się tym poczynaniom żartują przez łzy, że jest to łatanie dziur w dziurach. To niestety smutna rzeczywistość. Stan ulic w mieście był fatalny nawet przed zimą, a aura swymi kaprysami w postaci następujących po sobie gwałtownych odwilży i siarczystych mrozów spowodowała spustoszenia w nawierzchni ulic.
[Stanisław Śmierciak - POLSKA Gazeta Krakowska]