PRADZIEJE I OKRES WCZESNOHISORYCZNY DO KONCA XIII WIEKU
PRADZIEJE
Pierwsze ślady pobytu człowieka na terenie ziemi sądeckiej, a ściślej mówiąc w dolinach Dunajca i Popradu, łączą się z epoką neolitu (4000-1700 lat p.n.e.). Narzędzia kamienne i krzemienne charakterystyczne dla neolitu, wykopał archeolog Józef Żukowski w Sromocach Nożnych, Tylmanowej, Marcinkowicach, Pisarzowej, Stańkowej Woli. Wyraźnie ślady stałego osadnictwa pochodzą z kultury łużyckiej, czyli z IV - V okresu z epoki brązu, lub starszego okresu epoki żelaza (1700 - 400 lat p.n.e.), kiedy to w Sądeczyżnie pojawiają się cmentarze, groby i skarby brązowe. Cmentarz z tego okresu odkryto na przykład w Rdziostowie, natychmiast grody "łuzycke" w Marcinkowicach i Chełmcu Polskim. Skarby brązowe archeolodzy znaleźli w Starym Sączu, Naszacowicach, Chełmcu, Biegonicach, Marcinkowicach, Rdziostowie i Świdniku. Z okresu wpływów rzymskich (I wiek p. n. e. - V wiek n. e.) pochodzi ceramika i monety, znalezione w Dąbrówce, Zabełczu i Czarnym Potoku. Znaleziska i wykopaliska archeologiczne świadczą, więc o tym, że już w czasach zamierzchłych, przedhistorycznych, ziemia sądecka była zamieszkała przez ludzi. Nic bliższego nie da się jednak powiedzieć o pochodzeniu, zajęciach, organizacji i kulturze tych ludzi. Dopiero z okresu wczesnohistorycznego mamy więcej danych, dotyczących osadnictwa sądeckiego.
W dwudziestoleciu Polski Ludowej były prowadzone w tym regionie badania zakrojone na wielką skale przez wielu archeologów, a zwłaszcza doc. Andrzeja Żakiego, które dostarczyły wręcz rewelacyjnych odkryć, jeżeli idzie o wczesne średniowiecze. Wyniki badań Żakiego, które dostarczyły wręcz rewelacyjnych odkryć, jeżeli idzie o wczesne średniowiecze. Wyniki badań Żakiego dotyczą pierwotnych oś rodów gospodarczo-politycznych Sądecczyzny, za jakie należy uważać Naszczowice i Podegrodzie.
Powstanie grodu w Naszacowicach przypada na IX-X wiek. Wiąże się ono z początkami osadnictwa historycznego na tym obszarze Wielki, wielodziałowy gród w Naszacowicach stanowił zalążek miasta na prawie rodzimym i był centrum jednostki terytorialnej typu późniejszego pola lub nawet kasztelani. Gród ten leżał na wzgórzu w widłach Dunajca i Rzeczki Olszynki. Z usytuowania swojego był on zabezpieczony przed zbrojną napaścią oraz miał duże możliwości rozwoju gospodarczego, jako że znajdował się przy ważnej rzece komunikacyjno-handlowej - Dunajcu. W omawianym grodzie widoczne już są ślady ludności zróżnicowanej społecznie. Dzieliła się ona, bowiem - jak to można wnioskować na podstawie źródeł archeologicznych - na rolników, rzemieślników i rycerzy, będących zapewne przedstawicielami administracyjnymi władzy państwowej. W X wieku gród naszacowicki upadł. W odległości paru kilometrów od niego na terenie dzisiejszej wsi Podegrodzie, powstaje nowy ośrodek władzy administracyjno-politycznej, który zapewne był pierwotnym Sączem. Istnieje on od połowy XII wieku. Ośrodek ten składał się z grodu i podegrodzia, zamieszkałego przez ludność rzemieślniczą i kupiecką, i był zalążkiem miasta na prawie polskim oraz siedzibą kasztelana sądeckiego. Prawdopodobnie w latach 1268-1273 przeniesiono ośrodek miejski wraz z siedzibą kasztelana z Podegrodzia do dzisiejszego Starego Sącza. Przeniesienie to było połączone z zasadniczą zmianą jego charakteru i odbyło się w ramach wszechstronnej reformy włości książęcych w Sądeczyżnie, przeprowadzonych w tym czasie przez księżnę Kingę. Dopiero po przeniesieniu ośrodek życia miejskiego otrzymał pełnie uprawnień miejskich. Obok grodów powstały także w okresie wczesnohistorycznym osady wiejskie, znane nam jednak dopiero ze źródeł pisanych z drugiej połowy XIII wieku. Większa grupa ludzi osiedliła się na tym terenie zapewne za Bolesława Chrobrego, gdy tenże władca wyrąbał orężem drogę na południe, przerzucając daleko poza szyty Karpat granice swojego państwa. Za zwycięskim królem szedł osadnik z toporem i pługiem, karczował lasy i na ich miejscu zakładał osady i pola uprawne.
NAJSTARSZE WIADOMOŚCI ZRÓDŁOWE
Od XIII wieku dopiero spotykamy w źródłach pisanych mniej lub bardziej obszerne wzmianki o tej ziemi. Sądecczyzna była kasztelanią, czyli stanowiła zamknięty okręg administracyjny, nad którymi sprawował władze urzędnik księcia zwany kasztelanem.
Władza rozciąga się na sprawy admistracyjno-sądowe i wojskowe. Pierwszy znany występował w r. 1224 jako świadek na jednym z dokumentów Leszka Białego.
W drugiej połowie XII wieku zaszło kilka ważnych wydarzeń w dziejach ziemi sądeckiej. Jednym z nich było nadanie w r. 1257 kasztelani księżnej Kunegundzie (Kindze) przez jej męża krakowskiego Bolesława Wstydliwego. Odtąd Kinga a później Gryfina, wdowca po Leszku Czarnym, miały w tej ziemi uprawnienia książęce. Z tej racji tytułowały się paniami sądeckimi. Władza kasztelana została wtedy ograniczona do funkcji wojskowych. Sprawy administracyjno-sądowe nad podległą ludnością przyjęli natomiast urzędnicy Kingi i Gryfina.
Niemniej ważnym wydarzeniem była reforma majątków książęcych, przeprowadzona przez Kingę w r. 1268. Reforma ta polegała na tym, że Kinga zwolniła ludność 12 wsi od danin i służebności w zamian za czynsz pieniężny oraz wprowadziła samorząd wiejski, na czele, którego stanął sołtys. W jego ręce przeszło sądownictwo w sprawach mniejszych jak np. kradzież. Sądownictwo w sprawach wielkich jak np. zabójstwo należało do sędziego księżnej. W dalszym ciągu ludność była zobowiązana do trzykrotnej w roku robocizny na folwarkach książęcych w Łącku i Łubni (dziś nie istnieje) oraz do odprowadzania i przyprowadzania księżnej Kingi wtedy, gdy udawała się ona do swego ojca na Węgry. Dzięki tej reformie nastąpiła bardzo istotna zmiana w stosunku do stanu dawniejszego. Zmiana ta prowadziła do prawa polskiego, którego elementy, jak czynsz samorząd wsi, tkwiły w reformie z r.1268.
Wreszcie w r.1280 księżna Kinga założyła w Starym Sączu klasztor klarysek i uposażyła go prawie we wszystkie osady książęce, istniejące w tym czasie a Sądeczyżnie. Dzięki tej fundacji klaryski wyrosły na potęgę majątkową, której nie mogli w wiekach późniejszych dorównać inni właściciele z królem i biskupem krakowskim na czele. Oddanie klaryskom dobrze zagospodarowanych włości książęcych pociągnięto za sobą dalsze konsekwencje o doniosłości państwowej. Klasztor w Starym Sączu nie był zainteresowany w utrzymaniu osad polskich, leżących na granicy państwa na Dolnym Spiszu - Podolińca, Gniazda i Libowli. Toteż Dolny Spisz nie umacniany osadami polskimi uległ silnym wpływom gospodarczo-osadniczym możny mych rodów węgierskich i rezultatem tych wpływów było to, ze Spisz odpadł od Sądecczyzny i od państwa polskiego.
OKRES OD XIV DO XVIII WIEKU W DZIEJACH SĄDECZYZNY
DROGI HANDLOWE I SYSTEM OBRONY
Przez Sądeczyznę przebiegały ważne szlaki komunikacyjno-handlowe, idące z północy na południe, z Polski do Węgier. Za najstarszy szlak, znany już w czasach rzymskich, a utrzymujący się do końca XIV wieku, uważa się drogę biegnącą od Krakowa Wisłą i Dunajcem, a następnie wzdłuż Popradu i poprzez dolinę Wagu do Dunaju. Drugim z kolei traktatem był szlak krakowsko-koszycki, który stanowił ogniwo wielkiej grogi, idącej z Gdańska przez Kraków do Węgier. Na terenie ziemi sądeckiej prowadził on do Tropia przez Rożnów, Gródek, Zbyszyce, Kurów, Nowy i Stary Sącz, gdzie rozgałęział się. Ze starego Sącza biegł wzdłuż Dunajca od Starej Wsi i przez Magóre, Toporzec, łomnice, Hodenmark, Lewoczę do Koszyc, albo też przez graniczną komorę celną w Rytrze, Piwniczną, Mniszek, przełęcz Vabek do Lubowli, skąd poprzez Pławiec dochodził do Lipian. Z traktatem koszycko-krakowskim łączyła się na odcinku Nowy Sącz-Kraków droga bardiowska. Prowadziła ona z Bardiowa przez Tylicz i korytem Kamienicy do Nowego Sącza, lub przez Grybów. Z grybowa gościniec bardiowski biegł do Chcowa bądź przez dolinę Strzylawki i Nowy Sącz, bądź też omijał Nowy Sącz i biegł na zachód, dochodząc przez Zakliczyn do Czchowa. Z Nowego Sącza prowadził także od XIII wieku począwszy szlak handlowy od Sandomierza przez Wojnicz, Opatowie, kończyn. W Sandomierzu łączył się on z drogami toruńsko-ruskimi.
Bez większych zmian traktaty, przecinając Sądeczyznę, przetrwały do czasów nowożytnych. W XVI wieku prowadziły jeszcze dwa dodatkowe gościńce z Nowego Sącza do Biecza. Jeździło się do Biecza drogą na Grybów przez Gołabkowice, Falkową, Kunów, Mystków, Mszalnicę, Cieniawę i Ptaszkową. Drugi gościniec biegł przez Librantową, Trzycież, Korzenną, Wojnarową, Bobową, Siedlisko, Zborowice, Ciężkowice.
Dzięki drogom handlowym o znaczeniu lokalnym i międzynarodowym miasta regionu sądeckiego miały szczególnie korzystne warunki dla rozwoju ekonomicznego. Specjalnie dobre położenie pod tym względem posiadał zwłaszcza Nowy Sącz, jako że w tym mieście zbiegały się wszystkie drogi główne i drugorzędne, łączące tereny Górnych Węgier z Polską.
Traktaty sądeckie były dobrze strzeżone. Broniły je wzdłuż Dunajca i Popradu zamki Rożnowie, Nowym Sączu, Rytrze, Muszynie. Role pasa ochronnego pełniły także brony, czyli teren pusty poza obrębem siedzib ludzkich. Taka brona znajdowała się za Rytem i koło Grybowa. Brony wytrzymywały atak i opóźniały pochód najeźdźców. Obronny charakter miały również te miejscowości, które noszą nazwy takie, jak Gródek, Stróża, Zawada, Chełmiec. Ziemi Sądeckiej strzegły ponadto tzw. kotcze zamki, odkryte przez zasłużonego badacza Sądeczyzny - Sczęsno Morawskiego, koło Tylicz, Nawojowej, Barcic, Nowego Sącza, Jazoswska. Nazwa tego systemu obronnego pochodzi od słowa węgierskiego kocs=wóz. Wozy ustawiano półkolem na płaszczyźnie lub zboczu góry, zza których broniono się.
System obronny doliny Dunajca i Popradu powstał w XIII i XIV wieku. Jedynie zamki kotcze mogły najwcześniej występować dopiero w XV wieku, od wojen husyckich, podczas których je wprowadzono w Czechach i skąd zapewne poprzez Węgry dotarły do Sądeczyzny.
ROZWÓJ OSADNICTWA NA PRAWIE NIEMIECKIM
Do najstarszych miejscowości, pochodzących co najmniej z XII wieku, należy zaliczyć te osady, które Kinga nadała klaryskom w r.1280. fundacja klarysek objęła 28 wsi i miasto Stary Sącz. Tworzyły one kilka większych skupisk. Najwięcej osad leżało na lewym brzegu Dunajca, gdzie dolina jest szersza, o lepszej glebie uprawnej. W kierunku na zachód osady dochodziły już do meandra Dunajca, zaś w kierunku na północ dochodziły do Łososiny, lewobrzeżnego dopływu Dunajca i Popradu. Miejscowości tutaj leżące okalały zwartym pierścieniem gród w Starym Sączu. Najmniej, bo zaledwie kilka wsi było położonych na prawym brzegu Dunajca i Popradu.
Prócz osad książęcych, które z końcem XIII wieku prawie wszystkie przeszły przez ręce klasztoru starosądeckiego, na terenie Sądeczyzny znajdowało się kilkanaście innych miejscowości, należących w tym czasie do rycerstwa z rodu Starzanów, Janinów, Lubowitów i Półkoziców, klasztoru bogozogrobców z Miechowa i biskupstwa krakowskiego. Wymieniona liczba osad świadczy o stosunkowo dużym, jak na owe czasy, zasiedleniu ziemi sądeckiej.
Ruch osadniczy wzrósł na sile pod koniec XIII wieku, kiedy to zaczęto wprowadzać w tych stronach kolonizacje na prawie niemieckim, i doszedł do szczytowego punktu w swoim rozwoju w drugiej połowie XV wieku, osadnictwo intensywnie się rozwijało. Dopiero w XIV stuleciu ruch osadnictwa zamiera, ale i to nie w całej części Sądeczyżnie. Na południowych jej krańcach, w dobrach biskupstwa krakowskiego, XVI wiek stanowił bowiem najpomyślniejszy okres osadnictwa na prawie włoskim.
Akcję osadniczą rozpoczęły panie ziemi sądeckiej, Kinga i Gryfina. Prowadzili ją dalej królowie: Wacław II, Władysław Łokietek i Kazimierz Wielki. Do zasług Wacława II należy założenie Nowego Sącza. Największe jednakże zasługi dla rozwoju osadnictwa położył Kazimierz Wielki. Z jego inicjatywy powstało bowiem nie tylko wiele osad wiejskich na prawie niemieckim, ale także miasta: Grybów, Piwniczna, Miasto (Tylicz) i Muszyna. Żywy udział w ruchu osadniczym brało także rycerstwo, klasztor klarysek, biskupi krakowscy, wójtowie i rada miejsca Nowego Sącza. O osiągniętych rezultatach w zakresie kolonizacji świadczą liczby osad. Około r.1327 Sądecczyzna wykazywała się 87 punktami osadniczymi. Do końca XIV wieku przybyło ponad 100 dalszych miejscowości. Z końcem XV wieku natomiast teren posiadał już około 300 wsi. W XVU stuleciu, poza państwem muszyńskim, niewiele nowych osad złożono. Uwaga właścicieli ziemskich była w tym czasie skierowana nie tyle na lokowanie nowych miejscowości, ile na powiększanie już istniejących. Wzrastał wtedy, więc areał rolny i gęstość zaludnienia w poszczególnych wsiach.
Z ruchem osadniczym szedł w parze proces podziału ziemi między feudałów. W grubszych zarysach proces ten został zakończony w drugiej połowie XV wieku. Bez większych zmian ustalony wtedy podział własności ziemskiej przetrwał aż do końca XVII I wieku. Cała własność nieruchoma wcieliła się w Sądeczyżnie na posiadłości królewskie, rycerskie, kościelne i miejskie. W wypadku własności miejskiej chodziło o Nowy Sącz, który posiadał wsie. Inne natomiast miasta Kotliny Sądeckiej miały jedynie łany w obrębie swoich granic. Królewszczyzny obejmowały 3 miasta: Nowy Sącz, Grybów i Piwniczna oraz 32 osady wiejskie, które były rozmieszczone w dolinach rzek - Dunajca, Popradu, Kamienicy i Białej. Główny jednak zrąb własności monarszowej grupował się przy Nowym Sączu jako starostowie grodowym i przy Grybowie jako starostowie niegrodowym, czyli dzierżawie. Na własność rycerską składało się około 160 miejscowości, należących do 15 rodów, wśród których ilością i wielkością majątków wybijali się Drużynici, Gryfici, Janinowie, Stare Konie, Starżowie, Strzemieńczycy. Każdy z tych rodów posiadał w XV wieku od kilku do kilkunastu wsi. Drugą grupę tworzyli przedstawiciele rodu Odrowążów, Radwanitów, Niesobiów i Poloziców. Każdy z nich był właścicielem kilku osad. Północne okolice Sądeczyzny zamieszkiwało ponadto liczne rycerstwo władcze z rodu Lubowilitów, Prusów i Turzynitów. Majątek indywidualny takiego włodydki (zagranicznego szlachcica) nie wynosił więcej, jak kilka łanów ziemi. Posiadłości szlacheckie zajmowały półocno-wschodnia Sądeczyznę. Nieliczne osady szlacheckie leżały także w Kotlinie Sądeckiej, pomieszane z wsiami królewskimi i kościelnymi. Własność ta zajmowała zarówno pod względem ilości osad, jak i wielkości areału rolnego pierwsze miejsce wśród innych rodzajów własności tutaj się znajdującej. Na drugim miejscu znalazła się natomiast własność, która dzieliła się na dobra biskupstwa krakowskiego, klarysek ze Starego Sącza, norbertanów z Nowego Sącza, bożo grobowców z Niechowa, prepozytury wiślickiej i parafianie. Majątek biskupi rozbity był na dwa klucze z ośrodkiem gospodarczo-administracyjnym w Muszynie i Świniarsku. Najbogatszym spośród najbogatszym spośród instytutów kościelnych był jednakże klasztor klarysek, do którego w drugiej połowie XV wieku należało - jak to wynika z Księgi Uposażeń Jana Długosza- 58 wsi i Stary Sącz. Stan majątkowy tego klasztoru nie uległ zmianie aż do kasacji. Norbertanie sprowadzeni do Nowego Sącza przez Władysława Jagiełłę, posiadali 6 wsi od r.1412. Bogożgrobcy i prepozytora wiślicka mieli zaledwie po 1 miejscowości. Każdy z kościołów parafialnych był właścicielem folwarczku, najczęściej o powierzchni uprawnej 1 łanu.
Nowy Sącz w XIV wieku posiadał 15 wsi, w XV wieku - 9, a do początków XX wieku własnością tego miasta pozostały jeszcze 3 wsie: Falkowa, Piątkowa i Żeleznikowa.
ROZWÓJ KULTURALNY W XV I XVI WIEKU
Ośrodkami życia kulturalnego Ziemi Sądeckiej były główne miasta - Stary i Nowy Sącz, przez które przechodziły szlaki z Polski do Węgier. Uczęszczali nimi nie tylko kupcy wiozący różne towary, z którymi się zatrzymywali w tych miastach, lecz także wędrowni artyści - rzemieślnicy, scholarzy studiujący na uniwersytecie Jagiellońskim, uczeni humaniści, książęta i królowie wraz ze swoimi dworami. Położenie miast sądeckich przy ruchliwych traktatach nie pozostało więc bez wpływu na rozwój kulturalny i umysłowy Sądeczyzny. Trwały ślad działalności artystów cechowych w regionie sądeckim widoczny jest w rzeźbie i malarstwie. Wzdłuż Dunajca napotykamy liczne dzieła, głownie Madonny z Dzieciątkiem i szerokiej i uproszczonej formie pochodzącej z XIV i XV wieku, które wskazują na specjalny typ rzeźby, nazwany typem sądeckim. W pierwszej połowie XV wieku istniała obok krakowskiej, sądecka szkoła malarska za swym głównym ośrodkiem w Nowym Sączu. W dużej ilości zachowanych dzieł widzimy odrębność stylistyczną tej szkoły, która zaciera się jednak w drugiej połowie tego stulecia na skutek ulegania wpływom aktywniejszej szkoły krakowskiej.
U sądeczan pęd do wiedzy objawił się niedługo po założeniu Akademii Kazimierzowskiej. W latach 1367-1374 spotkamy w Krakowie trzech scholarów z Sączów, którzy byli już zaawansowani w studiach, jako ze mieli uzyskać stopień bakałarza sztuk wyzwolonych. Po przerwie, dopiero z chwila odnowienia Uniwersytetu w r. 1400, zjawiają się na metryce uniwersyteckiej dalsze nazwiska sądeckich studentów. Znamienny jest fakt, że na Uniwersytecie Krakowskim studiowali w XV i XVI wieku nie tylko studenci pochodzący z Nowego i Starego Sącza, lecz także z innych miejscowości tego regionu, jak Barcice, Chełmiec, Grybów, Nawojowa, Podegrodzie, Rożnów, Świerkla, Tęgoborze, Trople itd. W sumie jednakże nikły był procent studentów z Ziemi Sądeckiej, a ponadto niewielu z nich kończyło studia, a jeszcze mniej dochodziło do godności uniwersyteckich. Stanowisko profesora na katedrze teologii osiągnął Jakub, syn Andrzeja ze Sącza. Był on - jak dotąd - jedynym sądeczaninem, który pełnił w r.1420 funkcje rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Inni wracali w rodzinne strony przeważnie bez formalnego ukończenia studiów i obejmowali posady takie, jak rektorstwo szkoły parafialnej w Nowym Sączu, pisarstwo miejskie i niższe godności. Szerzyli oni w Sądeczyżnie wiedzę i wpływali na złagodzenie surowych obyczajów, jaki ci, którzy zetknęli się w okresie studiów z wyższą kulturą umysłową.
W Nowym Sączu przebywali w latach 1469-1470 sławny humanista włoski Filip Lallimach. Pod jego kierunkiem kształcili się synowie Kazimierza Jagiellończyka na zamku sądeckim. Przebywał tutaj także ojciec polskiej historiografii Jan Długosz, który był wychowawca królewskich dzieci. Kalimach i Długosz nie pozostawili jednakże głębszych w życiu intelektualnym Nowego Sącza.
Zaglądali w te strony także pisarze polscy Złotego Wieku i ich pobyt tutaj znalazł odbicie w literaturze pięknej i historii. Imię Sączów rozsławiali jednakże wybitni przedstawiciele polskiej kultury, którzy stąd pochodzili. Nowy Sącz już w pierwszej ćwierci XIV wieku zabłysnął dzięki Frowinowi. Frowin (zmarł w r.1351), to mało znana zagadkowa postać, związana z tym miastem pochodzeniem i pełnionymi godnościami kościelnymi. Był on prawdopodobnie synem Jana Bogacza, znanego kolonizatora terenów sądeckich na przełomie XIII i XIV wieku. Frowin miał pierwszy z sądeczan wyższe wykształcenie z tytułem magistra. Przeszedł on w r.1327 z probostwa kościoła św. Piotra w Sandomierzu na probostwo w Nowym Sączu. Później zaś, od 1331 objął kanonię spiską, nie tracąc jednak kontaktów z rodzinnym miastem. Był on wybitnym, na miarę europejską, talentem poetyckim.Napisał wprawdzie jeden poemat pt. "Antigameratus" ("Przeciw gemractwu"),ale tak celny, że zapewnił mu on trwałe miejsce w literaturze. Poemat ten zawierał kodeks przepisów moralno-obyczajowych oraz kanon obowiązków dla różnych stanów społecznych i cieszył się niebywałą popularnością aż do końca XV wieku w Polsce i całej środkowej Europie. Niemniej wybitną postacią pochodzącą z Sącza a zasłużoną dla kultury narodowej był Jan Sandecki zwany inaczej Maleckim (zmarł w r.1564.)Pionier polskiej książki drukowanej pracował w latach 1520-1530 w Krakowie jako drukarz i wydawca w oficynach Floriana Unglera i Hieronima Wietora.Lata te stanowiły okres niezwykle bujny i płodny w życiu Jana Sandeckiego pod względem działalności wydawniczo -literackiej. Z kilku pozycji, które wtedy wydał, zasługuje na specjalne podkreślenie dokonany przez niego wybór opowiadań i przykładów z głośnego zbioru "historii rozmaitych z rzymskich i innych dziejów wybranych". Wybór te cieszył się do połowy XIX wieku wielką poczytnością. Jan Sandecki przeniósł się z Krakowa do Pułtuska, gdzie prowadził drukarnie biiskupową. W r.!536 zerwał z katolicyzmem i udał się do Prus Wschodnich. Osiadł na stałe w Ełku i tam został pastorem luterańskim. Do śmierci zajmował się jednak mniejszym lub większym powodzeniem pracami wydawniczo - drukarskimi, które zdobyły mu trwałe znaczenie historii polskiej kultury.
Miasta Sądeczyzny nie wydawały głośnych humanistów, jak np. Biecz i Krosno. Niemniej w ostatnich dzieciątkach lat XVI wieku pojawia się dwaj sądecc7y humaniści, których nie można tutaj pominąć. Chodzi o Jakuba Antoniego Mirka, występującego częściej pod zlatynizowanym nazwiskiem Myreccus i Bartłomieja Fusuisa, syna Mikołaja za Lwówka, który osiadł w Nowym Sączu gdzie trudnił się konwistarstem. Mirek posiadł rozległą wiedzę humanistyczną i niewątpliwy talent poetycki. Fusorius na wspomnienie głównie dlatego, że stworzył on fundację na dobrach w Gołąbkowicach dla trzech uczniów z Nowego Sącza, Grybowa i Kamionki, studiujących na Uniwersytecie Jagiellońskim. Była to pierwsza fundacja stypendialna, która jednak większej roli w wykształceniu sądeczan nie odegrała. Na kształtowanie się oblicza kulturalnego Sądeczan niewątpliwy wpływ miały również odwiedziny książąt i królów polskich, od księcia Bolesława Wstydliwego począwszy, a na królu Janie Sobieskim skończywszy. Szczególnie często przebywali na zamku w Nowym Sączu królowie z dynastii Jagiellonów. Pobyt ich kończył się zawsze jakimś ważnym przywilejem dla Nowego Sącza, który w tym, okres nie stał u szczytu swojego rozwoju. Zasługuje na podkreślanie fakt, że tutaj w Nowym Sączu Władysław Jagiełło wraz ze swoim stryjecznym bratem Witoldem Jagiełło układał plany wojny z Krzyżakami w r.1410. Tutaj też Jagiełło spotkał się z cesarzem Zygmuntem i jego posłami. Niemniej często przebywał w Nowym Sączu Kazimierz Jagiellończyka. Żywe i wszechstronne kontakty Sądeczyzny z ludźmi z otoczenia królewskiego, artystami, uczonymi, humanistami, Uniwersytetem Jagiellońskim, poprzez sądeckich scholarów, wpłynęły na wytworzenie się w jej miastach swoistej architektury, malarstwa, rzeźby i umysłowej kultury.
REFORMACJA
Za początek ruchu reformacyjnego w Ziemi Sądeckiej należy uważać rok 1546, kiedy to kaznodzieja ariański Adam Postoriusz zaczął głosić tutaj zasady anabaptyzmu. Jednakże ruch reformacyjny nabiera znaczenia dopiero z przybyciem w te strony Farnowskiego. Stanisław Farnowski, wybitny działacz reformacyjny obozu antyryniatarskiego, przywódca dwubożan małopolskich przybył do Sądeczyzny w r.1556 albo 1557 ze Spisza czy tez Siedmiogrodu jako minister kalwiński. Pozyskał tutaj dla kalwinizmu właściciela Wielogłów koło Nowego Sącza - Sebastiana Wielogłowskiego. Przez rok działał u Krzeszów w Męcinie, później w Andrzeja tęgoborskiego w Chomranicach. Wreszcie w r.1567 osiadł w Nowym Sączu u starosty Stanisława Mężyka. Dzięki jego poparciu mógł Farnowski rozwinąć ożywioną działalność. Za zgodą Mężyka odprawiał on nabożeństwa kalwińskie na zamku królewskim, na które licznie uczęszczała okoliczna szlachta do brania w nich udziału. Praca Farnowskiego oraz innego ministra kolawińskiego - Stanisława Wiśnioowskiego, wydała owoce. Przybywało zbiorów w Sądeczyżnie oraz wyznawców nowej religii. Do ruch reformacyjnego garnęła się głównie szlachta. Nie należały jednak jednak do rzadkości wypadki przystępowania do tego ruchu także mieszczan i chłopów. Ruch reformacyjny miał bowiem - obok religijnego - aspekt społeczno - ekonomiczny. Łączył się on z walką przeciw dziesięcinom i innym daninom kościelnym, w czym byli zainteresowani zarówno feudałowie, jak chłopstwo mieszczaństwo. Walka przeciwko dziesięcinom była prowadzona w Sądeczyżnie ze szczególną siłą. Spotykamy też dużo wzmianek źródłowych już o d połowy XVI wieku o sądzeniu chłopów za nie oddanie dziesięcin. Małomieszczanie i chłopi nie chcieli np. Piwnicznej i Pisarzowej dawać dziesięcin królowi i czynili to zuchwale. Ruch reformacyjny rozszerzył się na okoliczną szlachtę od Czorsztyna aż po Melsztyn. Jeżeli chodzi o terytorium Sądeczyzny, to ogniska kalwinizmu znajdowały się w następujących wsiach: Męcina, Mogilno, Wielogłowy, Nawojowa, Chomranice, Tropie, Brzezna. Do głównych jednak ośrodków reformacyjnych zaliczyć trzeba Nowy Sącz i Lusławice, leżące na północnej granicy Ziemi Sądeckiej. W Lusłanicach powstała głośna szkoła ariańska, do której uczęszczały dzieci okolicznej szlachty, a nie brakło także uczniów z Węgier i Siedmiogrodu. Złożono tam ponadto drukarnię dla potrzeb wyznania i szkoły. Farnowianie stanowili odłam kalwinizmu, od którego jednak nauk różnili się poglądami dogmatycznymi i ideologią społeczno -polityczna. Zwalczano ich zarówno za strony katolików, jak i reformistów o innych poglądach religijnych. Farnowianie od tzw. ugody lusłwaickiej z r.1578 tracą szkołę i drukarnie w Lusławicach. Po śmierci Stanisława Mężyka w r. 1584 musza opuścić kaplicę w Nowym Sączu. Ruch farnowian wygasł w r. 1607, gdy Stanisław Farnowski opuścił Sądeczyznę.
Tymczasem Lusławice staja się ogniskiem arianizmu - lewego skrzydła reformacji w Polsce, które występowało w obronie Chłopów przeciw wyzyskowi feudalnemu. Tutaj też znajdowało się największe skupisko chłopskich braci ariańskich, gdzie według Franciszka Siarczyńskiego "tysiąc przeszło różnowierców liczono". Z Lusławic, w których przebywał główny teoretyk i najwybitniejszy działacz arianizmu - Faust Socyn, promieniowała ideologia Braci Polskich na całą Sądeczyznę, zyskując coraz to nowych zwolenników. Ruch ariański wygasł w Sądeczyżnie w r.1660. Arian nie potrafiły złamać prześladowania, które miały szczególnie ostry przebieg po wypędzeniu Szwedów. Dość powiedzieć, że ze głoszenie ideologii ariańskiej groziła kara śmierci. Arian złamały dopiero ustawy sejmowe z lat 1658 i 1695. Ustawy te skazywały Braci Polskich na wydalenie poza granice kraju. Wtedy ruch ariański zlikwidowano w Sądeczyżnie Arian wypędzono, a majątki ich skonfiskowano.
UPADEK GOSPODARCZY I KULTURALNY W XVII I XVIII WIEKU
Kwitnący stan rzemiosła i handlu w miastach sądeckich uległ niekorzystnej zmianie w drugiej połowie XVII wieku. Nastąpił regres gospodarczy, który jeszcze się pogłębił w następnym stuleciu. Był on spowodowany różnymi przyczynami, wśród których na pierwszym miejscu należy postawić antymiejską politykę szlachty i klęski elementarne, jak wojny, epidemie, powodzie i pożary. Szlachta spowodowała dezorganizację życia miejskiego przez to, że nie szanowała przywilejów miejskich, że znieważyła władze miejskie, że dopuszczała się bezprawia i że nakładała na miasta nadmierne podatki. Odsunęła ona także mieszczan od handlu zbożem, który przynosił ogromne zyski. Sama sprzedawała swoje zboże w Gdańsku, gdzie też zaopatrywała się w potrzebne jej towary, od których nie płaciła cła. Przywoziła również artykuły takie, jak np. śledzie, które narzucała swoim poddanym. Chłopi zmuszeni brać towary od szlachty i doprowadzeni do skrajnej nędzy w systemie gospodarki pańszczyźniano - folwarcznej, przestali kupować w miastach wyroby rzemieślnicze i przedmioty handlowe. Skurczył się zatem rynek lokalny. Na skutek zaś zmiany dróg handlowych począł znikać handel tranzytowy na linii Kraków-Węgry, w którym kupcy sądeccy brali dotąd aktywny udział. Odbiło się to wszystko razem w sposób dotkliwy na miastach Sądeczyzny. Produkcja rzemieślnicza zmalała, handel upadł. W takiej sytuacji, gdy zaczęły Ziemię Sądecką nękać ciągłe wojny przestrzeni XVII i XVIII wieku, które pociągły za sobą kontrybucje, grabieże i zniszczenia, doszło do całkowitej ruiny gospodarczej.
Obok wojen drugą poważną klęską były epidemie. Szczególnie obfite żniwo zbierała zaraza grasująca na tym terenie w latach 1651-1655oraz w r.1665 "Morowe powietrze" spowodowało wyludnienie miast i wsi.
Groźne w skutkach były także powodzie. W r.1561 wylew Dunajca, Kamienicy i Łubinki zniszczył 19 folwarków i gród. Niemniej duże szkody wyrządziła powódź z r.1662. Wezbrane rzeki wylały, niszcząc na swej drodze cały sprzęt z pól oraz ogrody i sady. Katastrofalnym skutkom powodzi legło nie tylko zboże w kopach i na pniu, ale także ofiara niszczącego żywiołu padli ludzie, bydło, młyny i domy. Najbardziej ucierpiał od tej powodzi Nowy Sącz i jego najbliższe okolice.
Duże szkody wyrządzały pożary. Sam Nowy Sącz e ciągu tego okresu palił się kilkakrotnie, bo w latach 1611, 1637,1712 i 1769. Kryzys gospodarczy w XVII i XVIII stuleciu przezywała również wieś sądecka. Poza wojnami i epidemiami przyczyna tego stanu rzeczy tkwiła w systemie folwarczno -pańszczyźnianym, w którym nastąpiło gwałtowne pogorszenie się położenia ludności wiejskiej. Jedynymi dostępnymi formami walki przeciw uciskowi feudalnemu było dla chłopa zbiegostwo i zbójnictwo. Nie dało to większych rezultatów, bo sam system nie został zmieniony. Na skutek wojen, epidemii, zbiegostwa i zbójnictwa wsie jednak pustoszały, a role leżały odłogiem.
Z upadkiem gospodarczym szedł w parze upadek kulturalny. Jeszcze z lat trzydziestych XVII wieku posiadamy świadectwa Szymona Staropolskiego, zawierającego pochwałę wysokiego poziomu umysłowego mieszkańców nowego Sącza. Pisał on: "Sącz, miasto otoczone murem, nad brzegiem Dunajca, w miejscu najbardziej uroczym w tej podgórskiej okolicy, przewyższa kulturą inne otaczające ludy, posiada ludzi oddanych kupiectwu, dalekich od lenistwa czy proroctwa, jak to powszechnie bywa z ludźmi pochodzącymi z gór, lecz wykształconych, skrzętnych i gorliwie wykonujących swe zawody". W drugiej jednak połowie tego stulecie, gdy przyszedł kryzys gospodarczy, kultura umysłowa upadła. Sądecczyzna przestała budzić zainteresowanie ze strony pisarzy i artystów. Jedynie Wacław Potocki, największy poeta XVII wieku miał wiele punktów estetycznych z tym regionem, co znalazło pewne odbicie w jego twórczości. Na przestrzeni XVII I XVIII wieku Sądecczyzna nie wydała żadnego wybitego człowieka. Jako ciekawostkę, obrazującą wiedzę o Sądeczyżnie ludzi z innych stron Polski, należy podać, że Benedykt Cmielowski w swoim niedorzecznym zbiorze pt. "Nowe Ateny" pisał, że ziemia sądecka posiadała między górami źródło, które miało tę właściwiość,iż po nabraniu z niego wody niebo zaczynało się umorzyć. Drugi współczesny Chmielowskiemu pisarz - Władysław Łubiński uważał, że Sącze leży poza granicami Europy. Te niedorzeczne wypowiedzi stanowiły jedyne głosy o Sądeczyżnie w XVIII wieku.
NAJADZ SZWEDZKI
Nowy Sącz miał zamiar bronić się przed Szwedami, lecz król Jam Kazimierz, który przybył do Nowego Sącza wieczorem 27 września 1655 roku, uciekając na Spisz przed Karolem Gustawem, rozkazał miastu się poddać. Z początkiem października tego samego roku Szwedzi wkroczyli do niebronionego Sącza pod dowództwem pułkownika Frgwella. Po Frogwellu dowództwo nad Sączem objął podpułkownik Stein, który zaczął gnębić mieszkańców miasta i okolicznych wsi kontrybucjami. Ucisk szwedzki wywołał powstanie w Nowym Sączu. Mieszczan, którzy pierwsi przystąpili do walki, wsparli chłopi z Nawojowej, Łabowej, Podegrodzia, i Brzeznej oraz regularnie wojsko, dragoni biskupa krakowskiego pod dowództwem Kazimierza i Jana Wąsowiczów i piechota spiska Jerzego Lubomirskiego. Do walki przystąpił również starosta sądecki, Konstanty, Lubomirski, ze szlachtą. 13 grudnia Nowy Sącz był już wolny od szwedzkiej okupacji. Szwedzi opuścili w popłochu całą Sądeczyznę, kierując się na Wiśnicz.
W początkach 1656 roku Szwedzi znowu wtargnęli do Sądeczyzny. Piechota wysłana przez gubernatora szwedzkiego w Krakowie - Pawła Wurtza w celu rozbicia oddziałów chłopskich działających w okolicach Sącza, została jednakże doszczętnie zniesiona z 1 000 piechoty ani jeden Szwed nie wrócił do Krakowa, aby donieść o poniesionej klęsce.
Nowy Sącz jako najważniejsza w tych stronach forteca pograniczna miał do wypędzenia Szwedów stałą załogę wojskową, której komendantem był najpierw Jan Gerlichowski, a następnie pułkownik Mikołaj Giza. Dla utrzymania tej załogi uchwalono na sejmiku szlacheckim 3 II 1656 roku w grybowie podatek zwany czopowe, który miano ściągać na ten cel we wszystkich miasteczkach podgórskich.
Dzięki stałej załodze wojskowej Sądecczyzna była zabezpieczona przed dalszymi najazdami szwedzkimi. W czerwcu 1656 roku rozłożyły się ponadto we wsiach klarysek w pobliżu obu Sączów wojska koronne opuściły z początkiem sierpnia do bezbronnego Starego Sącza, ograbiając go doszczętnie. Nowego Sącza nie ośmielili się jednak zdobywać. Z działaniami wojennymi na tym terenie łączy się jeszcze przemarsz z r.1657 wojsk księcia Jerzego Rakoczego, sojusznika Karola Gustawa. Przemarsz wojsk Rakoczego pozostawił po sobie ogromne zniszczenia.
ZBÓJNICTWO
Sądeczyzna leżąca na pograniczu państwa polskiego i węgierskiego posiadające górskie i lesiste okolice trudno dostępne, stanowiła dogodny teren, zwłaszcza w południowej części, dla szerzenia się zbójnictwa. Zbójnictwo było zjawiskiem społecznym, wywołanym uciskiem protest przeciw nadmiernym ciężarom pańszczyźnianym.
Zbójnicy, zwani także w tych stronach beskidnikami, posiadali swoje kryjówki w jaskiniach koło wsi Maciejowej na drodze do Nowego Sącza od Tylicza. Okolice Krynicy obfitują w podania i legendy o zbójnikach, co przemawiałoby za tym, że w Beskidzie Krynickim było duże nasilenie zbójnictwa. Gniazdo zbójnickie znajdowało się w karczmie na Huciskach koło Krynicy i na Krzyżówce, skąd robiono wypady na dwory szlacheckie i na plebanie. Zbójnictwo zaczęło się szerzyć jeszcze w XV wieku i dopiero zanikło w początkach XIX wieku. Szczególnie silnie rozpowszechniło się zbójnictwo na Podkarpaciu w okresie wojen szwedzkich i bezpośrednio po ich zakończeniu. Do najwybitniejszych zbójników z tego okresu należeli: niejaki Sawka i Czepiec, syn organisty z Grybowa oraz Hryć Jachna. Prowadzili oni rozbój zarówno po stronie polskiej, jak i węgierskiej. Współpracowali z Kostką Napierskim, a gdy Napierski został stracony, to zaciągali się do wojska królewskiego, zwerbowani przez oficerów Jana i Kazimierza Wąsowiczów.
W Muszynie istniał specjalny sąd, zwany krekim ( o którym pierwsza wzamnianka źródłowa pochodzi z r.1647), gdzie zbójników srogo karano. Sąd ten złapanych zbójników skazywał na śmierć przez łamanie kołem, ćwiartowanie, ucięcie głowy.
KONFEDERACJA BARSKA
Konfederacja, zawiązana w Barze w r.1768, miała na celu oligarchii magnackiej i staroszlacheckiego konserwatyzmu społecznego. O poprawie doli chłopa nie tylko nie myślano, lecz przeciwnie, dążono zachowania istniejącego stanu. Skonfederowana szlachta panicznie bała się powstania chłopskiego, które istotnie wybuchło w r.1768 w rejonie Humania i Śmiły, skąd bardzo szybko rozpowszechniło się na ziemie ukraińskie. Powstanie to znane pod nazwą "koliwszczyzna", znalazło silny oddźwięk u ludności, zamieszkującej starostwo muszyńskie. Nieuwzględnianie sprawy chłopskiej przez konfederatów oraz żywe echa koliwszczyzna były zapewne przyczyna tego, że chłopstwo w południowo-wschodniej Sądeczyżnie zajęło wrogą postaw wobec konfederatów, którzy w lipcu 1770 roku w liczbie 2 000 stanęli obozem niedaleko Tylicza pod Izbami. Konfederaci ponieśli tam klęskę, która zadecydowała o tym, że wycofali się z Sądeczyzny. Nim jednak to nastąpiło, ziemia sądecka stanowiło od początku istnienia konfederacji teatr wojenny.
Już w lipcu 1768 roku konfederaci pod wodzą Jerzego Marcina Lubomirskiego zajęli Nowy Sącz i jego najbliższe okolice. Wyparci jednak z miasta przez nadworną kawalerie warszawską i wojska moskiewskie, plądrowali, zabierając chłopom zboże, bydło i konie. Z wiosną 1769 roku skupili rozproszone siły Maszynką, skąd w miesiącach kwiecień-lipiec rozsyłali rozkazy i uniwersalny do ziem i województw w sprawie płacenia podatków, dostaw do wojska i rekrutacji ochotników. Ostatecznie opuścili Sądeczyznę w połowie 1770 roku.
POD ZABOREM AUSTRIACKIM
WYŁĄCENIE SĄDECZYZNY DO CESARSTWA AUTRIACKO-WĘGIERSKIEGO
Bezpośrednim następstwem walk konfederatów barskich w Sądeczyżnie było oderwanie tej ziemi od Polski. Na mocy ugody cesarzowej Marii Teresy z caryca Katarzyną wcielono do królestwa węgierskiego w 1770 roku obszar ziemi obejmujący 275 wsi i 7 miast. Pod panowanie węgierskie dostały się następujące państwa: Nowy Sącz, Stary Sącz, Nowy Targ, Krościenko, Muszyna, Tylicz i Piwniczna. We wrześniu 1772 roku Sądeczyzna przechodzi wraz z całą Galicją pod rządy austriackie. W r.1774 podzielono Galicje na 6 obwodów i 19 powiatów. Powiat sądecki włączono wtedy do obwodu wielickiego. W marcu 1782 roku nastąpił nowy podział administracyjny kraju. W mieście 6 obwodów i 19powiatów wprowadzono 18 cyrkułów. Jednym z nich był cyrkuł sądecki. Należał on, pod względem powierzchni, do największych cyrkułów Galicji Zachodniej. Obejmował znaczną polać Podkarpacia od Nowotarszyzny aż po Grybów. Cyrkuł sądecki podzielono w r.1876 na 4 powiaty: grybowski, limanowski, nowotarski i nowosądecki. Ten ostatni posiadał powierzchnie wynoszącą 1340 km.
ROK 1846
Już parę lat przed wypadkami 1846 roku zaczęto się zajmować sprawa włościańską. Pod wpływem agitacji działaczy demokratycznych dojrzewała w umysłach szlachty galicyjskiej sprawa likwidacji pańszczyzny. Teofil Wiśniewski, Edward Dembowski i Julian Gosłar, organizując spisek powstańczy, duży nacisk kładli na chłopstwo. Sądzili, że pozyskają włościan, propagując reformy społeczne korzystne dla nich. Postępowe ziemiaństwo, jeżeli opowiadało się za likwidacja pańszczyzny, to czyniło to z ekonomicznego punktu widzenia. Zdawało ono sobie sprawę z tego ze w miarę intensyfikacji rolnictwa, pańszczyzna się przeżywała jako nie dość wydajny rodzaj robocizny. W Sądeczyżnie, podobnie jak w innych obwodach Galicji Zachodniej, działalność spiskowa o tendencjach polityczno-społecznych znalazła żyw oddźwięk w natrafiła na podatny grunt. Działali tutaj różni emisariusze. Do czołowych zaliczyć trzeba Juliana Goslara i Mikołaja Kańskiego. Agitatorzy głosili równorzędne obalenie pańskiego i cesarskie ucisku. Dla chłopa ucisk pański był o wiele bardziej dotykalny od rządowego. Nieurodzaj, powódź grożące widmo głodu zaostrzały stosunek chłopa do dworu. W rezultacie agitacja powstańcza nie ogarnęła chłopstwa w Sądeczyżnie. Ruch chłopki nie wykorzystany na rzecz powstania obrócił się przeciw szlachcie. Ze sprzecznych, krzyżujących się wezwań propagandy demokratycznej i prowokacyjnej akcji rządu austriackiego, chłop najłatwiej przyswoił sobie te hasła, które pokrywały się z jego własnym od wieków tłumionym dążeniem pomszczenia krzywd i zrzucenia jarzma pańskiego. Chłop uderzył więc na panów, ażeby położyć kres pańszczyźnie. Ruch chłopów z r.1846, na czele którego stanął Jakub Szela ze Smarzowej, objął swym zasięgiem pas południowej małopolski od Myśliniec po Sanok z głównymi centrami w rejonie Zaklicza, Nowego Sącza i Brzostka.
19 lutego chłopi z Rożnowa wyłapali sporą liczbę uciekinierów z jednego z oddziałów powstańczych i dodawali ich, bez żadnych zresztą ekscesów, do Nowego Sącza. Następnego dnia przeniknął do Sądeczyzny właściwy ruch antyszlachecki, który szerzył się w górę rzeki Białej, od Tuchowa przez Ciężkowice ku Bobowej. Największe zagęszczenie ruchu miało miejsce w północno-wschodniej Sądeczyżnie, gdzie najbardziej zapalnym punktem był Bruśnik i jego najbliższa okolica. W południowych częściach sądeckiego przebieg ruchu chłopskiego miał łagodniejszy charakter. Wieś nie prowokowana przez lokalne powstanie, ani tez przez agitacje urzędników cyrkułu, nie wciągała się do ruchy. Nieraz też wieś broniła dworu, chociaż przekonana była, że pańskie rządy już się skończyły. Szło właśnie o to, by nie oddać miejscowego dobytku w ręce obcych przybyszów.
A Sądeczyżnie ruch zaczął się przesilać z początkiem marca. Na okręg sądecki przypadło 21 osób zabitych, z czego 6 w samym Brusniku. Pod tym względem Sądeczyzna zajmowała czwarte miejsce po tarnowskim, bocheńskim i jasielskim. Liczbę aresztowanych w Nowym Sączu szacuje się na 185 osób. Z urzędowych danych wynika, że padło ofiarą rabunku ok. 100 dworów, czyli 77% istniejących. Te dane charakteryzują nam ogólnie ruch chłopski w Sądeczyżnie. Mówią one, że tutaj było bardzo wiele zniszczeń, ale mało- w stosunku do innych obwodów- mordów i aresztowań.
Powoli ruch w ziemi sądeckiej zaczął wygasać. Chłopstwo zerwało się do walki jako ślepy żywioł, który posiał dookoła zniszczenie, a parę dni później powróciło pod pańskie jarzmo. Nie było kierownika tego ruchu, za jaki mógł uchodzić tylko czynnik zewnętrzny-świadomy celów obóz rewolucyjny.
POCZĄTKI RUCHU ROBOTNICZEGO
Założenie Warszawiaków Kolejowych w Nowym Sączu, zatrudnionych w ostatnich dziesiątkach lat XIX wieku kilkuset robotników, wpłynęło na powstanie i rozwój ruchu socjalistycznego. Już w r.1890 robotnicy warsztatów mieli zamiar uroczyście obchodzić święto I Maja. Ustąpili jednak- jak twierdził starosta - wobec perswazji "rozwazniejszysz osób" i "środków ostrożności", zadysponowanych przez władze. W r.1892 założono w Nowym Sączu z inspiracji krakowskich socjaldemokratów stowarzyszanie "Siła". Zrzeszało ono od 400 do 500 członków i należało w latach 1892-1895 do najliczniejszych i najlepiej prowadzonych stowarzyszeń robotniczych w Galicji. W ciągu dwu lat istnienia Siły zarząd Warszawiaków Kolejowych wydalił z pracy najaktywniejszych jej członków, a między innymi 5 mężów zaufania Partii Socjaldemokratycznej. Obok Siły złożono w r.1894 "Stowarzyszenie Robotników Kolejowych", stanowiące komórkę ogólno austriackiego "Stowarzyszenie Zawodowego dla Robotników i Służby Zajętych przy kolejach Skarbowych Austrii". Stowarzyszenie to miało za zadanie przeciwstawiać się szykanom władz kolejowych wobec robotników. W dzień 1 Maja 1894 roku po raz pierwszy zastrajkowała większość robotników warsztatów. Dalsze ożywienie przyniósł rok 1896, kiedy to w 5 i 6 I odbyła się w Nowym Sączu krajowa konferencja kolejarzy. Ruch strajkowy przybrał na sile w 1905 roku. Strajkowali wtedy robotnicy zatrudnieni przy regulacji Dunajca w Nowym Sączu oraz górale zajęci przy robotach na linii kolejowej Nowy Sącz - Chabłówka. W samym mieście miały miejsce w tym czasie liczne demonstracje i wiece. Pod wpływem Rewolucji Październikowej rosły nastroje rewolucyjne w Sądeczuźnie. Nowy Sącz strajkował podobnie, jak inne miasta województwa krakowskiego. Strajkował również z powodu pokoju brzeskiego w dniu 18 II 1918 roku.
OKRES 1918-1939
Odzyskanie niepodległości w roku 1918 nie przyniosło ze sobą większych zmian społecznych i gospodarczych na ziemi sądeckiej. Zmieniły się jedynie granice z r.1867 przetrwały do 1932r. W tym zaś roku wcielono do powiatu nowosądeckiego obszar powiatu grybowskiego wraz z Grybowem. Następną zmianę wprowadził okupant, włączając powiat limanowski. W Polsce Ludowej wrócono do granic z r.1932 tworząc z wydzielonego obszaru na powrót powiat limanowski.
W okresie międzywojennym nie usunięto, mimo wysiłków chłopskich, szczególnie opłakanych skutków zaboru austriackiego, widocznych na sądeckiej wsi. Wzrosła ludność wiejska, która z powodu braku rozbudowanego przemysłu, nie miała możliwości odpływu do miast powiatu.
Nie lepiej przedstawiała się sprawa odcinku oświaty. Dość powiedzieć, że w r.1931 zaledwie 70% ludności rolniczej w wieku do 10 lat powyżej potrafi jedynie przeczytać drukowane słowo.
W nowosądeckim powiecie istniały dobre warunki dla rozwoju przemysłu, jako że powiat ten miał surowce i źródła energii. Ogólny niedorozwój gospodarczy kraju i brak kapitałów inwestycyjnych były jednakże przyczyną tego, że przemysł sądecki wegetował nie mając żadnych widoków na przyszłość w ramach ustroju sanacyjnego.
Najpoważniejszą gałąź przemysłową stanowiły Zakłady Warsztatów kolejowych w Nowym Sączu, które prowadziły renowację parowozów i wagonów, zatrudniając przed samą wojną ok 2000 robotników. Rozwijały się także pewne gałęzie przemysłu spożywczego, jak młynarstwo, przemysł fermentacyjny, przetwórnie owocowe, mleczarstwo. Dobre natomiast warunki rozwojowe posiadał przemysł drzewny dzięki drzewostanowi lasów, które pokrywały 29%powierzchni powiatu. Toteż w okresie przedwojennym czynnych było 11 większych tartaków.
Mimo braku szerzej rozbudowanego przemysłu w latach międzywojennych i proletariackich ośrodków z silniejszym zespołem działaczy radykalnych, ruch robotniczy w nowosądeckim istniał i rozwijał się w oparciu o doświadczenia i tradycje wzniesione jeszcze z okresu austriackiego.
Szczególnie piękna kartę posiada w Sądeczyżnie ruch komunistyczny, którego organizacja na tym terenie przypadła na lata 1918-1920. Już w r.1922 działacze komunistyczni Nowego Sącza włączyli się czynnie do walki w związki z uczestnictwem Partii komunistycznej w wyborach do Sejmu pod nazwą Związku Proletariatu Miast i wsi. Wszystkich kandydatów do sejmu z ramienia ZPMiW, aresztowano i wytoczono im proces. Mimo represji władz, oddano w Nowym Sączu na listę komunistów 45 głosów.
Ruch komunistyczny przybierał na sile w latach następnych. W r. 1924 istniały już w N. Sączu 4 koła komunistyczne. Do ruchu tego garnęli nie tylko robotnicy, ale także i młodzież. Komórka organizacyjna Związku Młodzieży komunistycznej powstała bezpośrednio po jego założeniu w r.1921. Z sądeckiego ruchu młodzieży komunistycznej wyszli późniejsi członkowie "Życia" i KKP. Młodzieżowe Koło Komunistów prowadziło pracę samokształceniową w oparciu o własna bibliotekę społeczno- marksistowską. Od r.1922 Koło współpracowało z oddziałem Towarzystwa Uniwersytetu Ludowego im. Adama Mickiewicza, z Teatrem Robotniczym, związkami zawodowymi i Związkiem Proletariatu Miast i Wsi. W N. Sączu znajdowała się redakcja i administracja nielegalnego pisma "Pionier", wydawanego w r.1924 z inicjatywy "Życia". Nielegalne koło "Pionierów" było rozgałęzione wśród uczniów średnich szkól nowosądeckich.
Działacze komunistyczni musieli w końcu, po zlikwidowaniu w Nowym Sączu przez policje Komitetu dzielnicowego KPP, Komitetu Lokalnego KZM i Komitetu Miejscowego, zejść do podziemia, przez co ich działalność osłabła. Nastąpiło to parę lat przed wybuchem II wojny światowej.
OKUPACJA HITLEROWSKA 1939-1945
Ruch oporu zorganizowano na terenach Sądeckich już w październiku 1939 roku. Do walki z okupantem jako pierwsi stanęło żołnierze i oficerowie 1 Pułku Podhalańskiego, młodzież harcerska oraz działacze polityczno-społeczni wywodzący się z ugrupowań ideowych z okresu międzywojennego.
Sądecki Ruch Oporu nie wytworzył własnych form ideologiczno-organizacyjnych. Był on bowiem w jakimś sensie przedłużeniem istniejących przed wojną organizacji politycznych, społecznych i wojskowych. W czasie okupacji zmieniły się tylko nazwy, zrodziły się nowe cele i powstały nowe formy działania, dostosowane do sytuacji okupacyjnej. Główną rolę w walce podziemnej odegrały: Ruch Ludowy, Polska Partia Socjalistyczna i Związek Walki Zbrojnej.
Ruch Ludowy zwany konspiracyjnym wraz ze swoimi przebudówkami, jak Chłopska Straż Bezpieczeństwa, Ludowy Związek kobiet, Młody Las i Zielony krzyż, opanowali wieś sądecką. PPS łącznie ze swoim zbrojnym ramieniem - Gwardią Ludową, prowadził działalność konspiracyjną w N. Sączu i najbliższej okolicy. Związek Walki Zbrojnej, przekształcony później w Armię Krajową, działał w N. Sączu i innych miastach.
W Sądeckim Ruchu Oporu brakło tak dzielnej, żywej i owocnej pracy konspiracyjnej Polskiej Partii Robotniczej. Usilne zabiegi, mające na celu zorganizowanie przyczółków PPR i AL w Sądeczyżnie nie przyniosły większych efektów, głównie z powodu tragicznej śmierci naczelnych działaczy peperowskiego podziemia na południu Polski - Józefa Zemanka i Emila Dziedzica. Oprócz wymienionych istniał jeszcze cały szereg tworów konspiracyjnych spod różnych znaków ideowych, które jednak nie odegrały na tutejszym terenie większej roli, ani w dobrym ani w złym sensie.
Działalność konspiracyjna w Sądeczyżnie nie należała do łatwych, ponieważ miała ona dodatkowe trudności, wynikające ze specyficznego układu narodowościowego.
Mimo tych dodatkowych trudności, Ruch Oporu w Ziemi Sądeckiej żył, rósł i potężniał.
Jedną z pierwszych form działalności Ruchu Oporu były przerzuty graniczne. Sądeczyzna będąc terenem pogranicznym i mając dogodne połączenie kolejowe z całym krajem, została uznana za konspiracyjną bramę na świat. Przez tę bramę przechodziło tysiące uchodźców, którzy przez Węgry przedostawali się do Europy Zachodniej. Tędy także przechodziły zespoły kurierskie pełniące trudną służbę łączników podziemnej Polski z resztą wolnego świata na trasie Warszawa-Nowy Sącz-Budapeszt. Punkty przerzutów granicznych znajdowały się w Rytrze, Piwnicznej, Żegiestowie, Muszynie, Krynicy i Tyliczu.
Inne formy działalności w Sądeczyżnie nie odbiegały od założeń przyjętych w ogólpoloskim Ruch Oporu. A więc zakładano nowe komórki konspiracyjne, propagowano idee wolnościowe, podziemia, przeprowadzano wywiad i akcje sabotażowo-dywersyjne, utrzymano szkolnictwo konspiracyjne i wreszcie prowadzono walkę wręcz.
Na czele podziemia wojskowego stanęły Komendy Obwodu AK, BCH i GL-u. U steru władz konspiracyjnych stali najwybitniejsi działacze sądeckiego podziemia (Józef Olszański, Jan Szneider, Stanisław Szneider, Stanisława Leszko).
89 miejscowości sądeckich zostało objętych szkolnictwem podziemnym. Pracowało na tym terenie 222 nauczycieli szkół podstawowych, średnich i wyższych. Ilość uczniów korzystających z tajnego nauczania oblicza się na 2 000, z czego1 102 zweryfikowano po wyzwoleniu przez Powiatową komisję Weryfikacyjną.
Działalność partyzancka rozpoczęła w Sączu stosunkowo późno, bo dopiero z końcem 1943 roku i osiągnęła punkt kulminacyjny w drugiej połowie 1944 roku. Opóźnienie działalności partyzanckiej było wynikiem decyzji odgórnych. Chodziło o to, aby ruch partyzancki nie prowokował Niemców od akcji odwetowych i nie ściągał na ten teren dodatkowych sił wroga, co utrudniałoby działalność zespołów przerzutowych i kurierskich. Dopiero, gdy hitlerowscy zajęli Węgry i ta droga na zachód przestała być dostępna - zaczęto w Sądeczyżnie organizować oddziały partyzanckie, które bardzo szybko włączyły się do operacji bojowych.
W powiecie nowosądeckim działało 20 grup partyzanckich, w tym 4 przynalzęne do Ruchu Ludowego, 3 do PPS i 13 do AK. Ponadto operowała tutaj partyzantka radziecka. W kotlinie tylickiej oddział "Mikołaja". Na przechybie oddziały "Aloszy:, "Szaszy" i "Leonida".
Ożywiona działalność Ruchu Oporu w Sądeczyżnie nie pozostawała bez tragicznych następstw. Historię martyrologii wyznają miejsca straceń rozsiane po całej Ziemi Sądeckiej. Trudno jednak odpowiedzieć na pytanie, jak wielkie były straty w ludności. Dopiero bowiem w chwili bieżącej działająca przy ZBOWiD komisja do spraw historii próbuje ustalić rzeczywistą liczbę strat społecznych w Sądeczyżnie. Praca ta jednak natrafiła na olbrzymie trudności z uwagi na brak dokumentów z tych czasów. W każdym razie w okresie okupacji zginęło co najmniej 20 000 ludności sądeckiej, w tym 18 000 Żydów.
Największe straty poniósł Nowy Sącz, gdzie działał specjalnie dobrany zespół krwiożerczych oprawców z osławionym Hamanem na czele. Tysiące mogił rozsianych w Sądeczyżnie, tysiące wdów i sierot, bezmiar krzywdy, krwi i łez - oto tragiczne dzieło gestapowców sądeckich - Hamana, Wiesnera, Heucherta, Gorki i innych.
Nowy Sącz za bohaterską postawę i ofiary poniesione na rzecz wolności narodowej został po wyzwoleniu odznaczony Krzyżem Grunwaldu.
Opracowała Maria Wojtanek na podstawie: "Ziemia Sądecka" Kazimierz Dziwik